
Tytuł: Chłopak,
który pokazał mi jak żyć
Autor: Samanta
Louis
Wydawnictwo: Wydawnictwo
Internetowe E-bookowo.pl
Liczba stron: 329
Trudno mi mówić o tej książce.
Sam nie wiem, dlaczego. Wywołuje u mnie sprzeczne uczucia – od uśmiechu do delikatnej
irytacji. Mogło to być spowodowane tym, że czytałem tę powieść na telefonie, a
nie przepadam zbytnio za e-bookami. A więc zapraszam w podróż po recenzji…
Anastasia jest wokalistką, która nie chce rozgłosu i odtrąca wszystkich mężczyzn, żyła w cieniu i chroniła swoją prywatność, bo chciała zachować normalne życie. Wszystko zmieniło się podczas koncertu, w którym Nate – tancerz dziewczyny, który miał nie naruszać przestrzeni osobistej dziewczyny, poza tańcem - postanawia jednak pocałować dziewczynę i chrzanić wszystkie zasady, nie spodziewając się, że zaburzy ułożony i zaplanowany świat dziewczyny.
Wracam myślami do zakończenia wczorajszego koncertu. Nie wiem, co myślał sobie ten dupek, ale przegiął na całej linii. Jeśli liczy na to, że jednym pocałunkiem sprawi, iż rzucę mu się w ramiona, to gorzko się rozczaruje. Jeszcze nie wie, z kim pogrywa, a to, że dotknął moich warg i sprawił, że coś się we mnie poruszyło, o niczym nie świadczy. Udam przed samą sobą, że nic się nie wydarzyło.
Początkowa relacja Nate’a i Any
przypominało mi trochę piosenkę „Friends”, którą ostatnio cały czas słucham –
dziewczyna odrzuca zaloty chłopaka, jednak on cały czas nie odpuszcza. Jednak
sytuacja dwojga bohaterów zmienia się – Anastasia zaczyna czuć gorętsze uczucia
do Nathana.
Większość osób pewnie pomyśli, że
Anastasia mnie denerwowała, to wręcz przeciwnie – to bardziej Nathan mnie
wkurzał, ponieważ wydawał mi się trochę zbyt idealny… Nie lubię jakoś takich
osób, ponieważ ja nie jest wcale pewny siebie i może to przez to czułem od
pierwszej strony z typkiem. Za to dużo ciekawszą postacią wydała mi się
Anastasia, która na początku jest naprawdę skryta i która nie chce wchodzić w
głębsze stosunki z mężczyznami. Jednak dzięki Nate’owi staje się śmielsza i po
prostu dorasta. Właśnie to najbardziej przykuło moją uwagę w tej powieści – ten
proces, w którym Anastasia jak gąsienicą wychodzi z kokonu i staje się pięknym
motylem,
Zakończenie jednak kompletnie mi
się nie podobało – zbyt baśniowe jak dla mnie i niewiarygodne. Zbyt jak na mój
gust przesłodzone. A chodzi głównie o temat
matki dziewczyny, jednak nie powiem zbyt dużo, aby nie popsuć innym
przyjemności przy czytaniu. Jednak uważam, że autorka mogła zostawić bardziej ‘otwarte’
zakończenie, dzięki czemu czytelnik sam zastanawiałby się, co było dalej.
Przeglądam wzory i decyduję się na jedną z prostych, pochyłych czcionek. Spisuje na kartce tekst: Po to jest życie, by żyć tak, aby jutro nie żałować, tego, czego mogło, a się nie zrobiło. Mając to zawsze na widoku, będę mieć motywację, aby się tego trzymać.
Gdybym mógł ocenić ją w skali
kaców książkowych, przyznałbym 6,5. Nie jest to jedna z najgorszych książek,
jednak nie jest to też bestseller. Myślałem, że ta książka mnie jednak jakoś
zaskoczy, ale jednak się pomyliłem. To nie oznacza jednak, że nie sięgnę po przyszłe
książki polskiej autorki.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz