w3c logo word press logo open source logo

sobota, 14 kwietnia 2018

Czy ty też masz swoją "Ciemną Stronę"?


Tytuł: Ciemna Strona
Tytuł oryginału: Mud Vein
Autor: Tarryn Fisher
Wydawnictwo: Sine Qua Non (SQN)
Liczba stron: 319
Ocena: 4,5/5

- Muzyka też ratuje ludzi - stwierdziłam. Nie mówiłam tego z własnego doświadczenia, ale byłam pisarką i do moich obowiązków należało poznawanie sposobu myślenia innych. Niektórzy mówili o muzyce właśnie coś takiego.
- Nie mnie - odparł.

- Ale nadal jej słuchasz.

Szok. Po prostu szok. Jednocześnie kocham i nienawidzę tę książkę. I najśmieszniejsze, że nigdy bym się o niej nie dowiedział, gdybym nie wziął udziału w booktourze Klaudii, za co bardzo jej dziękuję. To moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki, ale mogę powiedzieć na wstępie, że jestem oczarowany jej stylem pisania. Jeśli chcecie się dowiedzieć, jakie uczucia wywołała we mnie ta powieść i dlaczego, przeczytajcie dalszy ciąg recenzji.


Miłość to posiadanie; to coś, co budują w tobie ludzie obecni w twoim życiu. Ale jeśli moje życie miałoby być budynkiem, brakowałoby mu fundamentów. Odizolowałem się zbyt mocno, by posiadać czyjąś miłość.


W swoje trzydzieste trzecie urodziny Senna Richards, pisarka o nietypowym imieniu, budzi się wraz z dawnym przyjacielem-lekarzem w mieszkaniu. Wie ona jednak, że coś jest nie tak – to jest kompletnie obcy dom. Gdzie w takim razie się znajdują? Wokół otacza ich jedynie śnieg oraz bezdenna otchłań. Urwisko. Nie ma drogi ucieczki. Opuszczone miejsce skrywa wiele sekretów, które porywacz specjalnie zostawił dla naszej bohaterki. Mijają dni, tygodnie, miesiące, a nadzieja na ratunek powoli gaśnie. Mają ograniczoną żywność. Cały czas dwójka uwięzionych ludzi próbuje znaleźć wskazówki, jak się wydostać z tego odludzia i dlaczego się na nim znaleźli.

Ale wszystko zależy tylko od Senny. To ona musi zmierzyć się ze swoimi demonami  i uporać się ze swoją przeszłością, zamgloną teraźniejszością oraz niepewną przyszłością. Emocjonalnie wydaje się być zniszczona – nie czuje kompletnie nic. Ale czy na pewno?


Z tego, co udało mi się zaobserwować, dzieci cierpiały na chorobę dwubiegunową. Były wściekłymi wrzaskunami, wiecznie brudzącymi sobie ręce i buzie. Uśmiechały się słodko, a sekundę później zaczynały się dziko wydzierać. Nie, dziękuję bardzo. Gdybym chciała, żeby rządził mną jakiś metrowej wysokości wariat, załatwiłabym sobie małpę ze wścieklizną]


Na początku nie mogłem się przyzwyczaić do narracji, jaką pisała pani Fisher. Ale z każdą stroną coraz bardziej nie mogłem się oderwać od tej historii – chciałem cały czas pochłaniać ją, bez żadnej przerwy. Jednak czasami miałem ochotę rzucić tę powieść jak najdalej od siebie. Pewnie zapytacie, dlaczego? Otóż wszystko to przez główną bohaterkę – Sennę. W wielu momentach była naprawdę irytującą osobą. Najbardziej denerwujące było w jej zachowaniu ciągłe niezdecydowanie. Dodatkowo, wkurzał mnie w niej brak poczucia czasu. Przytoczę tutaj cytat: „Otworzyłam mojego MacBooka i wpatrywałam się w kursor. Godzina, dziesięć minut, dzień…”. Strasznie mnie to wprawiało w irytacje.


Ale też pod jakimś względem przypominała mnie. Zamkniętą w sobie osobę, która sama rani ludzi, aby nie zostać zranioną. Boi się, że kiedy okaże komuś uczucia i ukaże swoją ciemną stronę, to ta osoba po prostu ją zostawi. Każdy człowiek posiada ciemną stronę – to chciała nam powiedzieć autorka, ale to od nas zależy, czy ją wyprowadzimy na powierzchnię i po prostu to zaakceptujemy. Bo nie zawsze jest ona taka zła, jak przez cały czas myśleliśmy.


Trzy rzeczy nie mogą długo pozostawać w ukryciu: słońce, księżyc i prawda.


Trudno dokładnie powiedzieć, czy to jest thriller psychologiczny. Według mnie jest to połączenie wspomnianego gatunku z romansem, co mi akurat nie przeszkadza. Główny motyw psychiki człowieka został zachowany na pierwszy miejscu, za co bardzo szanuję autorkę. Nie uczyniła z tej książki ckliwego romansidła, więc jest plus dla niej.


Ostatnia moja uwaga jest do wydania tej książki. Bardzo podoba mi się okładka tej powieści, bo wydaje się taka abstrakcyjna, tajemnicza. Przedstawiona jest kobieta pośrodku ciemności, co może oznaczać jej walkę z samą sobą oraz otaczającym światem. Dlatego wydaje mi się ona wyjątkowa, inna niż wszystkie.


Nie musimy być sami. A jednak najczęściej rozpoczynamy życie samotnie. Dorastamy w przekonaniu, że gdzieś tam jest nasza druga połówka. A ponieważ Ziemię zamieszkuje sześć miliardów osób, istnieje prawdopodobieństwo, że jedna z nich jest przeznaczona tobie. Aby znaleźć drugą połówkę, tę wielką miłość, musimy obserwować rozstaje naszych dróg i plątaninę życiorysów, nasłuchując szeptu właściwej duszy.


I powtórzę się jak na początku - ta książka była moim pierwszym spotkaniem z Tarryn Fisher, ale wiem na pewno jedno, że to nie będzie ostatnie. Podsumowując całościowo, „Ciemna Strona” to na pewno pozycja warta uwagi. Polecam ją na chłodne wieczory – na pewno was rozgrzeje! 
A tymczasem (razem z moją ciemną stroną, oczywiście) idę zaszyć się w odmętach następnej powieści.



Miłość to niszczycielska siła – niszczy nienawiść, niszczy zgorzknienie. Ale przede wszystkim niszczy pogardę dla samego siebie.

2 komentarze:

  1. Oj też mnie zazwyczaj irytują niezdecydowani bohaterowie. 😂
    Ale po książkę chętnie sięgnę i dama się przekonam czy ją pokocham czy znienawidzę!


    https://aga-tkt-czyta.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Cześć Kacprze! Bardzo ciekawa recenzja, nigdy w życiu jej nie widziałam :) Podoba mi się :D Buziaczki i zapraszam do mnie :*


    https://bookishkitty.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń